strona główna

Najdłuższy polski festiwal niespiesznie świętuje

2017-10-02 14:06:00.0

Od 1 lipca do 17 września odbył się najdłuższy interdyscyplinarny festiwal w Polsce. Przez 79 dni w malowniczym Supraślu odbyło się ponad 300 wydarzeń z obszaru sztuki, kulinariów i natury. Zaprezentowany został dorobek niekonwencjonalnych artystów z różnych stron świata, zaproszono również do współpracy twórców z Podlasia oraz podlaskie instytucje kultury. W festiwalu Podlasie SlowFest wzięło udział blisko 15 tysięcy osób.

fot. Artur Sienkiewicz i Agata Zajączkowska www.zagataphoto.pl

Nie bez powodu festiwal odbył się na Podlasiu - regionie, w którym od dawna krzyżują się szlaki wielu kultur. Teraz bardziej niż kiedykolwiek konieczny jest dialog, uważne słuchanie i zrozumienie drugiego człowieka oraz poszanowanie otaczającej nas przyrody. Festiwal zawierał bogaty program realizujący idee ruchu slow movement, dający możliwość kontaktu ze sztuką w otoczeniu natury. Uważne doświadczanie wymaga skupienia i czasu. W myśl tej idei i w odróżnieniu od innych festiwali, uczestnicy mogli skorzystać z propozycji programowych SlowFest i swobodnie pogodzić je ze zwiedzaniem atrakcji Podlasia.


Roman Gutek - pomysłodawca festiwalu, prezes Stowarzyszenia Nowe Horyzonty - postanowił stworzyć nową propozycję dla osób poszukujących kameralnych wydarzeń kulturalnych, wyciszenia oraz alternatywnych form spędzania wolnego czasu. Zapraszając do fascynującego Podlasia podkreślił wyjątkowość tego regionu, gościnności ludzi, tradycji, oryginalnej kuchni oraz pięknej dziewiczej przyrody.

Dziś bardzo cenimy czas, wszystko mamy wyliczone, nie jesteśmy otwarci. Kiedyś czekało się na filmy, teraz są gwiazdki w Internecie i pięciozdaniowe opisy, które odzierają wszystko z tajemnicy. Może jestem oldskulowy i chcę, żeby to miejsce też było trochę starodawne... Sam mam tu wielką frajdę, bo teraz wolę filmy, w których nie ma muzyki, jest mało dialogu – mam czas na wyciszenie, bycie z filmem, z twórcą. My do tego wszystkiego dołożyliśmy jeszcze teatr, muzykę, literaturę i dodatkowo kulinaria.Okazało się też, że ludzie potrzebują warsztatów – mieliśmy np. jogę, fotografię kulinarną, pisanie ikon, śpiew biały.
/Roman Gutek w rozmowie z Bartoszem Klimasem z "Rzeczpospolitej"


Do Supraśla przyjechali twórcy, których filmy prezentowane były w cyklu slow cinema: Marcin Dudziak, Piotr Dumała, Adam Sikora oraz tegoroczni goście Międzynarodowego Festiwalu Filmowego T-Mobile Nowe Horyzonty: Gastón Solnicki, Katherine Waugh, Fergus Daly, Dane Komljen i Fred Kelemen.


To była prawdziwa podróż na wschód, jadąc do Supraśla zatrzymaliśmy w Grabarce, weszliśmy na Świętą Górę, chodziliśmy pomiędzy krzyżami które przynoszą prawosławni wierni. Byłem na niej już wcześniej, z zdumieniem odkryłem iż było to trzydzieści trzy lata temu, kręciłem wtedy dokumentalną etiudę studencką.

Myślę, że to nie przypadek, iż festiwal Slow odbywa się na wschodzie Polski w Supraślu. Odczuliśmy wyjątkową aurę tego miejsca, pewien rodzaj duchowości, który zapewne wypływa z istoty Prawosławia. Jak podkreślał Tarkowski wschód jest jedyną nadzieją zachodniej cywilizacji, w podobnym tonie wyrażał się również, daleki od wszelkiej religijnej empatii Emil Cioran. Odczułem to bardzo silnie patrząc z hotelowego okna na wieże cerkwi wyłaniającej się z porannych mgieł, słysząc dzwony kościoła. Wyjechałem z Supraśla pełniejszy o pewien rodzaj duchowego przeżycia, o które już tak trudno w innych miejscach. Spotkałem fantastycznych ludzi, pełnych pasji i wiary w to co robią. Mam nadzieję, że będą kolejne edycje tego festiwalu, w moim odczuciu może stać się on miejscem spotkań ludzi, dla których kultura nie posiada jedynie wartości marketingowej.
/Adam Sikora, operator i reżyser

Wielokulturowe znaczenie Podlasia stworzyło niezwykłą atmosferę do festiwalowych spotkań z twórcami i artystami z całego świata. Uczestnicy, wśród których byli mieszkańcy i turyści mogli spotkać się i spędzić niepowtarzalny czas z poetami, muzykami i twórcami filmowymi, jak również wziąć udział w znakomitych kolacjach inspirowanych filmami (Uczta Babette, Noma My Perfect Storm, Slow Food Story, The Goddeses of Food, Wnyki) i spektaklem Teatru Wierszalin „wziołowstąpienie”. Uczestnicy mogli poznać szefów i szefowe kuchni największych restauracji w Polsce oraz odkryć nieznane dotąd smaki Podlasia, regionu który nadal szczyci się produktami najwyższej jakości i ma wciąż dużo nowego do zaoferowania. Ogromną popularnością cieszyły się także spektakle w Teatrze Wierszalin, koncerty oraz liczne warsztaty (relaksacyjne, kulinarne, fotografii, pieczenia chleba, śpiewu białego). Wydarzeniom towarzyszyły liczne wycieczki turystyczne organizowane przez lokalnych przewodników i niezapomniane spotkania w Klubie Festiwalowym w Restauracji Prowincja. Przede wszystkim jednak wszyscy odczuli wspaniałą podlaską gościnność mieszkańców. Na koniec festiwalu odbyło się spotkanie otwarte organizatorów z mieszkańcami Supraśla, aby porozmawiać o tym, co się wydarzyło.


Chciałem przede wszystkim podziękować za genialny pomysł Plantacji. To miejsce niesamowicie skupiało uwagę, pięknie podświetlone wieczorem działało fantastycznie na wyobraźnię. Przychodziło tam dużo osób, mieszkańców i turystów zwiedzających Supraśl, nikt nie przeszedł obojętnie. To był genialny pomysł, aby pełniło funkcję biura festiwalowego, gdzie można było zdobyć informacje od wolontariuszy o festiwalu. To zdecydowanie najlepsze miejsce na dobrą reklamę festiwalu Podlasie SlowFest. Wielki ukłon dla Alicji Patanowskiej , autorki tej przepięknej instalacji artystycznej.
/ks. Andrzej Chutkowski