strona główna

Wspomnienia z festiwalu Podlasie SlowFest

2017-10-09 14:52:59.0

Powracają letnie wspomnienia, odbieramy kolejne maile od artystów, poetów, filmowców, którzy gościli na naszym festiwalu. Z przyjemnością dzielimy się z Wami pierwszymi komentarzami. 


To była prawdziwa podróż na wschód, jadąc do Supraśla zatrzymaliśmy w Grabarce, weszliśmy na Świętą Górę, chodziliśmy pomiędzy krzyżami które przynoszą prawosławni wierni. Byłem na niej już wcześniej, z zdumieniem odkryłem iż było to trzydzieści trzy lata temu, kręciłem wtedy dokumentalną etiudę studencką.
Myślę, że to nie przypadek, iż festiwal Slow odbywa się na wschodzie Polski w Supraślu. Odczuliśmy wyjątkową aurę tego miejsca, pewien rodzaj duchowości, który zapewne wypływa z istoty Prawosławia. Jak podkreślał Tarkowski wschód jest jedyną nadzieją zachodniej cywilizacji, w podobnym tonie wyrażał się również, daleki od wszelkiej religijnej empatii Emil Cioran. Odczułem to bardzo silnie patrząc z hotelowego okna na wieże cerkwi wyłaniającej się z porannych mgieł, słysząc dzwony kościoła. Wyjechałem z Supraśla pełniejszy o pewien rodzaj duchowego przeżycia, o które już tak trudno w innych miejscach. Spotkałem fantastycznych ludzi, pełnych pasji i wiary w to co robią. Mam nadzieję, że będą kolejne edycje tego festiwalu, w moim odczuciu może stać się on miejscem spotkań ludzi, dla których kultura nie posiada jedynie wartości marketingowej. 
/
Adam Sikora, operator i reżyser



Napawa mnie dumą fakt, dumą supraślanina, że dzięki temu miejscu mogły powstać filmy głoszące jego istnienie. Że literatura wspięła się po muzyce i dobrze pojadła z krzewu Supraśla. 

/Piotr Janicki, poeta


Ech, ten Supraśl, koleżanko, i ty, kolego, coście dzielnie filmy oglądali długie a fajne, słuchali poetyckich głosów i im wtórowali, z dzieciakami bajki performowali w niedzielnie leniwe przedpołudnia: nie no, chyba nie może być aż tak dobrze? Że słońce świeci bez ustanku nieomal, że wszyscy uśmiechnięci chadzają i jacyś tacy mili, że w Puszczy Knyszyńskiej dla rowerów raj, co zresztą mogą potwierdzić i pan Mirek, i pan Darek, i pani Karolina, z którymi trzydziestokilometrowa podwieczorkowa trasa w przyjemniejszych nastrojach minąć nie mogła - to skandal przecie, panie, panowie, że na tych kajaczkach też można, że domki przytulne i pyszna kuchnia, do czego w ogóle to podobne? I nieprzymuszeni tuście się stawiali? Serio? I może nawet chcieliście pogadać niezobowiązująco z facetem w rowerowych gatkach?
Ech, ten Supraśl, a nawet ta Supraśl, bo rzeka wszak i taka, dziś wśród spadających liści i huczących wichrów, to jak kawałek lepszego, ciepłego świata, bez którego w depresję popaść idzie, a w najlepszym razie wleźć pod kołdrę i spać do następnych wakacji, wakacji z powolnym świętowaniem.
/Jakub Kornhauser, teoretyk i historyk literatury, poeta, tłumacz, edytor


Miałem niesamowity zaszczyt uczestniczyć w tym cudownym festiwalu. Geograficzna bliskość Podlasia do historii moich rodzinnych korzeni, spotęgowała to niesamowite doświadczenie, które ze wzruszeniem wspominam. Roman Gutek i jego zespół stworzyli festiwal o zupełnie nowej formule, w której duch magicznego miasteczka staje się tłem dla niezwykłych spotkań. Do takich sytuacji nie doszłoby podczas tradycyjnego festiwalu. Intymność i waga wydarzeń podczas dni spędzonych w Supraślu głęboko mnie poruszyły i pozostaję dozgonnie wdzięczny za to, że zostałem przez Was potraktowany jak prawdziwy przyjaciel.
/Gastón Solnicki, argentyński reżyser polskiego pochodzenia, przewodniczący Jury MFF T-Mobile Nowe Horyzonty 2017


To miejsce sprzyjające wyciszeniu, w otoczeniu pięknych lasów, gdzie można celebrować kino, wino i długie spacery.
/Dane Komljen, reżyser filmu "Wszystkie miasta Północy"