Choć użycie pojęcia slow w odniesieniu do kultury nie jest pomysłem nowym , to na potrzeby mojej kuratorskiej roboty przy Podlasie SlowFest musiałam zastanowić się, co mogłoby ono oznaczać w odniesieniu do dziedziny, którą się zajmuję. Czym byłoby dla mnie literackie slow?

Barbara Klicka, kuratorka rezydencji, fot. Dominika Dzikowska - Studio Miłość

I nie, nie chodziłoby mi tylko o wolne czytanie rozumiane jako proste przeciwieństwo wiedzy, którą pobierałam jeszcze przed rokiem dwutysięcznym, na kursie szybkiego czytania. Uczono mnie na nim,  jak posiąść tekst bez zbytniego przyglądania się kolejnym zdaniom i słowom, jak przemierzyć stronę z prędkością światła i gładko przejść do następnej. (Zdradzę Państwu, że tajemnica tkwi w rozszerzaniu pola widzenia, aż po zamglenia, które zazwyczaj zabierają nam krańce obrazu, na wskaźnikach, taktowaniu, na absolutnym i doszczętnym, postulowanym bez żadnego zażenowania, braku przyjemności.) Oczywiście - slow w odniesieniu do literatury rozumiem jako proces odwrotny. Chciałabym, żeby w ramach Podlasie SlowFest wydarzały się takie rozmowy o tekstach, które zabierają czas, przyglądają się poszczególnym znakom interpunkcyjnym, słowom, zdaniom, wreszcie takie, które pozwalają skręcić w najbardziej nawet karkołomną ścieżkę interpretacyjną, choćby tylko po to, by za niedługo zawrócić i znaleźć się znów w punkcie zero. Tak, między innymi, rozumiem przyjemności płynące z czytania.

Ale takie rozumienie literackiej powolności, wydało mi się niepełne i pozbawione kontekstu. Ten dodatkowy, szeroki kontekst to – jak mi się zdaje – iluzoryczna rzeczywistość tworzona przez to, co zwykliśmy pod tą szerokością geograficzną nazywać rynkiem książki. W ramach działania rynkowej machiny jesteśmy nieustająco bombardowani nowościami, które każdy kulturalny człowiek powinien znać, bestsellerami dalekiego zasięgu, blerbami na okładkach, które prawie każą nam zapoznać się z daną pozycją. A gdyby tak pomyśleć o tekście jak o czymś, co trwa dłużej niż sezon wydawniczy? Dłużej nawet niż obecność jego autora w prasie kulturalnej lub jego fejm na facebooku? Co by się stało, gdyby zaproszenia do wzięcia udziału w festiwalu nie były związane z ostatnimi sukcesami, nagrodami, wydanymi  dosłownie wczoraj książkami, których nikt jeszcze nie zdążył przeczytać? Czy to nie byłaby jakaś slow przygoda, jakaś gra warta świeczki?

I jeszcze: czas. Czas potrzebny do tego, by mogło się wydarzać prawdziwe gadanie. To, że Podlasie SlowFest trwa dwa i pół miesiąca ma, moim zdaniem, głęboki sens. Większość autorek i autorów zaproszonych do wzięcia udziału w Festiwalu spędzi na Podlasiu prawie tydzień. Będzie ich można spotkać nie tylko raz, na spotkaniu autorskim, z którego od razu pobiegną na pociąg. Każde z nich, w ramach swojej supraskiej rezydencji, zaprosi Państwa na pięć spotkań, które mogą stać wieloetapową rozmową, rozmową o tym, co dla nich i dla Państwa ważne w kontakcie z tekstem.

W tym roku lato na Podlasiu spędzimy przede wszystkim z poetkami i poetami. Są wśród nich przedstawiciele i przedstawicielki różnych pokoleń, estetyk i środowisk. Zaczniemy od rezydencji Piotra Janickiego, poety o temperamencie performera, mieszkańca Supraśla. Gościem Piotra będzie Adam Lipszyc, filozof i oddany czytelnik literatury. Kolejne kilka dni spędzimy z Julią Fiedorczuk - poetką, prozaiczką i akademiczką. Jej gościem będzie Gerardo Beltran, poeta i tłumacz pochodzący z Meksyku. Za oprawą dźwiękową wieczoru autorskiego Julii odpowiedzialny będzie wrocławski muzyk i twórca instalacji dźwiękowych, Paweł Czepułkowski. Od 18 lipca przez kolejne pięć dni będzie można spotkać w Supraślu Piotra Sommera - poetę, tłumacza, eseistę, redaktora naczelnego Literatury na Świecie. Program rezydencji Sommera przewiduje zarówno spotkanie poświęcone jego pracy przekładowej, poetycki wieczór autorski, jak i czytanie premierowych fragmentów prozy z przygotowywanej przez autora książki pt. Proza faktyczna. Na przełomie lipca i sierpnia do Supraśla zdjedzie, specjalnie przygotowanym na tę okazję booktruckiem, Podróżujący Festiwal preTEXTY. W ramach tej rezydencji będzie można spotkać się z Jackiem Bierutem, Tomaszem Majeranem, Klarą Nowakowską, Karolem Pęcherzem, Karoliną Marią Wiśniewską i Kamilem Zającem, a o oprawę muzyczną wydarzeń tego tygodnia zadba Paweł Czepułkowski wraz z zaproszonymi przez siebie gośćmi. Kolejną rezydentką festiwalu będzie Joanna Oparek – poetka i dramatopisarka. Oprawę dźwiękową jej wieczoru autorskiego przygotuje duet Nowe Nowe, w składzie Paulina Owczarek i Małgorzata Tekiel. W połowie sierpnia rozpocznie się rezydencja Jakuba Kornhausera, poety, tłumacza i naukowca. Na jego zaproszenie do Supraśla przyjedzie poetka Małgorzata Lebda, a oprawę dźwiękową wieczoru autorskiego Jakuba zapewni ponownie Paweł Czepułkowski. Od 22 sierpnia gościem Festiwalu będzie Joanna Mueller, poetka i eseistka. W ramach jej rezydencji będzie się można spotkać również z Urszulą Zajączkowską, poetką i botaniczką, która obiecała, że przywiezie do Supraśla swój własny mikroskop. Ostatnim rezydentem Festiwalu będzie Jacek Dehnel, poeta, prozaik i tłumacz. Będzie można wziąć udział w przygotowanych przez niego na tę okazję warsztatach, a także uczestniczyć w jego spotkaniu autorskim, które poprowadzi Michał Nogaś.

Barbara Klicka


program rezydencji