program

Zabawa: Ptacy i ludzie, Homo Ludens

Polak melduje z kosmosu. Retrospektywa Eugeniusza Rudnika
czas: 49’
bilety: 5 zł
Kino dla ucha
5 sie 2017
20:30
Wierszalin
26 sie 2017
20:30
Wierszalin

W programie:

Ptacy i ludzie (16'),

Homo Ludens (33')

Urodził się kilka lat przed wybuchem wojny. Jako kompozytor muzyki elektronicznej debiutował w latach 60. w Studiu Eksperymentalnym Polskiego Radia. Próbował tam – wbrew obowiązującemu wówczas tabu – mierzyć się z doświadczeniem Wojny i Zagłady, ale też współtworzył oprawę dźwiękowa uroczystości otwarcia igrzysk olimpijskich w Monachium, spektakli Jerzego Jarockiego oraz naiwnych kreskówek i edukacyjnych produkcyjniaków. To opis pierwszych czterdziestu lat życia Eugeniusza Rudnika. Albo Krzysztofa Pendereckiego. A może po prostu wspólna biografia jednego z najbardziej niezwykłych duetów twórczych w historii polskiej kultury. Duetu chłopsko-mieszczańskiego, intuicyjno-akademickiego, techniczno-humanistycznego.

Współpraca Rudnika i Pendereckiego przypominała raczej beztroską zabawę spóźnionych słowiańskich dadaistów aniżeli zmagania z materią heroicznych inżynierów dusz. Echa tycz poczynań powracają - całkiem dosłownie - w utworach Ptacy i ludzie oraz Homo Ludens, tak typowych dla dokonań Rudnika, wirtuozowskich kolażach dźwiękowych odpadów, ochłapów popularnej kultury PRL-u, a może strzępów tragikomicznego doświadczenia pokoleniowego.

O ile Ptaków i ludzi oraz Homo Ludens  można jeszcze przy odrobinie dobrej woli uznać za kompozycje muzyczne, o tyle Polak melduje z kosmosu to już raczej reportaż, choć jedyny w swoim rodzaju, bo łamiący podstawową dla gatunku zasadę prymatu słowa. To propagandowe w istocie dzieło o wyprawie Mirosława Hermaszewskiego ku nieskończoności uwodzi słuchacza przede wszystkim „kosmicznymi” dźwiękami, których sugestywna siła godzi w niezwykły sposób ambicje muzycznej awangardy z logiką dźwiękowej oprawy dla wind lub supermarketów.

W przeciwieństwie do Pendereckiego - i wbrew potwierdzonemu w ostatnich latach statusowi „pioniera polskiej muzyki elektronicznej” - Rudnik nie pragnął nigdy zostać kompozytorem. Począwszy od niemal debiutanckiej (i zdecydowanie pacyfistycznej) Lekcji II za cel stawiał sobie przede wszystkim budowanie czysto dźwiękowych opowieści, praktykę tę określając mianem ars acustica (modny wówczas termin niemiecki), a później choćby baletem radiowym czy radiową balladą dokumentalną. A my pozwolimy sobie nazwać jego dzieła „filmami dźwiękowymi”, pomijając trywialny fakt ich niewizualnej natury, doceniając za to kluczową rolę sztuki montażu, operowania zróżnicowanymi planami oraz dynamicznej gry wyraźnie nakreślonych znaczeń z efemerycznymi symbolami.

Rudnik wypracował własny język opowiadania o otaczającym go świecie, godząc jaskrawe paradoksy historii, ale też swojej osobowości i światopoglądu. Na przestrzeni zaledwie kilku lat ten sam artysta tworzy wszak propagandowy plakat sowieckiego podboju kosmosu oraz osobisty, lekko tylko zakamuflowany protest przeciw wydarzeniom stanu wojennego. Chodzi oczywiście o Elegię ofiarom wojny z Janem Pawłem II odbywającym pierwszą pielgrzymkę do Polski w roli elektronicznego mesjasza. Plastyczność i bezkompromisowość, a wręcz pewna złośliwość typowa dla dźwiękowych narracji Rudnika nie ograniczała się przy tym tylko do własnego podwórka. Otóż tworząc w 1989 roku na zamówienie rządu francuskiego, uraczył swojego mecenasa wyjątkowo żywiołowym kolażem rewolucyjnych piosenek oraz chansons sławiących cudowny wynalazek doktora Guillotine (Guillotine DG).

Autor niezliczonych „filmów dźwiękowych” doczekał się pod koniec życia kilku poświęconych sobie obrazów oraz jednego portretu dźwiękowego autorstwa Zuzanny Solakiewicz i Marcina Lenarczyka, twórców filmu pod tym samym tytułem - 15 stron świata. Spośród fenoemenów akustycznych, które wydobyliśmy z przepastnych zbiorów Eugeniusza Rudnika, najbardziej przejmujący wydaje się chyba dziś jego własny głos.

PARTNERZY

KuratorMichał Mendyk
ProwadzenieMichał Mendyk / Krzysztof Marciniak
PartnerzyBołt Records / Glissando

Zobacz także